Rocznica ślubu

278575_c3deb6a302388a6bd78c05efd85f48f2_large

Tak. To już tyle lat. Trudno w to uwierzyć i mi i moim kochanym rodzicom. Już pięćdziesiąt las są małżeństwem. Zbliżały się ich złote gody. Święto niezwykłe świadczące o wierności, lojalności i oddaniu moich rodziców względem siebie, a także o ich trwającej ciągle wielkiej miłości. Cała nasza trójka rodzeństwa od roku już zastanawiała się jak uczcić tak wspaniała rocznicę. Wiadomo, że musi być kolacja i muszą być z tej okazji najpiękniejsze kwiaty, lecz tym razem, to będzie za mało. Nasi rodzice pobrali się bardzo wcześnie. W tamtych, dawnych, odległych nam czasach, takie wczesne małżeństwa nikogo nie dziwiły i były właściwie normą. Teraz nie dobiegali jeszcze siedemdziesiątki i mieli jeszcze sporo sił i ochoty na świętowanie okrągłej, złotej rocznicy. Mieliśmy sporo planów i niespodzianek dla rodziców, które były związane z rocznicą. W planach były miedzy innymi kosze z kwiatami, które nasza mama lubiła szczególnie. Małżeństwo naszych rodziców było bardzo udanym związkiem. Rodzice wspierali się zawsze w trudnych chwilach i potrafili razem podołać wszelkim trudnościom. Tato po dziś dzień przynosi czasem bez okazji kwiaty, wiedząc jak bardzo mama je lubi. Raczył naszą mamę kwiatami na co dzień i od święta, pamiętając o wszystkich ważnych świętach i uroczystościach. Mama była przykładną żoną. Miała wiele wyrozumiałości dla wszelkich słabości taty, nie przeszkadzało jej to wcale, kiedy czasami wracał później niż zwykle do domu, po długim spotkaniu z kolegami, rozumiała tez, kiedy chciał iść samotnie na ryby. Dogadywali się tez zawsze wspaniale, jeśli idzie o sprawy związane z domem, finansami i tymi aspektami życia, które dotyczyły naszego wychowania. Kochaliśmy bardzo naszych rodziców, i chcieliśmy bardzo, szczególnie teraz, kiedy byli oni coraz starsi dać temu wyraz i dowód naszej pamięci. Pierwszą i najważniejszą rzeczą, było zamówienie na ten bardzo ważny dzień mszy świętej, na której rodzice będą mogli po raz kolejny złożyć sobie śluby i w ten sposób dać ponownie wyraz swojej wielkiej miłości.
Zaplanowaliśmy tez wielkie przyjęcie – coś w rodzaju wielkiego wesela, na którym będzie sporo zaproszonych gości, będzie też muzyka i taniec. Podzieliliśmy się rolami. Ja miałem zadbać o wynajem sali, zakup kwiatów i kwiatowych dekoracji, siostry natomiast zajęły się organizacją jedzenia. Wynajęcie Sali, to była dla mnie czynność dosyć prosta. Teraz czekało mnie to co najważniejsze. Siostry zaufały mi zupełnie jeśli idzie o wybór kwiatów. W kwiaciarni czekała mnie dość spora niespodzianka, związana z mnogością asortymentu. Długo zastanawiałem się jaka mam podjąć decyzje, Az w końcu mój wybór padł na róże – kwiaty które przecież właśnie są symbolem oddania i miłości. Sto czerwonych róż w wiklinowym koszu, udekorowanych pięknymi dodatkami. Taka była moja decyzja. Do tego zamówiłem jeszcze trzy reprezentacyjne bukiety wykonane z margerytek, tak, aby każde z nas mogło z osobna wręczyć rodzicom kwiaty. Wiedziałem, że rodzice będą bardzo szczęśliwi, kiedy zobaczą jak wszystko wspaniale zorganizowaliśmy.
Teraz staliśmy całą trójką ze łzami w oczach patrząc jak nasi starzy rodzice przed ołtarzem po raz kolejny ślubują sobie miłość i wierność.